Analiza prawna dla Stowarzyszenia AIPPI

Kancelaria wzięła udział w konsultacjach społecznych prowadzonych przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego dotyczących komunikatu KE w sprawie egzekwowania praw własności intelektualnej. Komunikat Komisji do Parlamentu Europejskiego, Rady i Europejskiego Komitetu Ekonomiczno- Społecznego „W dążeniu do odnowy konsensusu w sprawie egzekwowania praw własności intelektualnej: Plan działania UE” (dalej jako „Komunikat”) stanowi plan działań Komisji w celu zwiększenia efektywności egzekwowania praw własności intelektualnej i zminimalizowania komercyjnych naruszeń tych praw.

Mec. Joanna Basińska wraz prawnikiem Kancelarii Magdaleną Magda przygotowały dla Stowarzyszenia AIPPI analizę prawną poruszonych w komunikacie zagadnień. Sporządzona przez nas opinia została przekazana Ministrowi Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

analiza prawna

 

Ważne przyczyny rozwiązania spółki z o.o.

Spółka z o.o. jest spółką kapitałową, w której występują elementy, które sprawiają, że aspekt osobowy jest również w tej spółce istotny. Istotność ta przejawia się również w sposobie sformułowania przez ustawodawcę jednej z przesłanek rozwiązania spółki.

Art. 271 pkt. 1 in fine kodeksu spółek handlowych stanowi, że sąd może orzec z wyrokiem rozwiązanie spółki jeżeli zaszły inne ważne przyczyny wywołane stosunkami spółki.

Można więc postawić tezę, że stosunki pomiędzy wspólnikami, względnie pomiędzy wspólnikami a spółką mogą wpłynąć na ziszczenie się przedstawionej powyżej przesłanki rozwiązania spółki. Za ważną przyczynę wywołaną stosunkami spółki może zostać uznana sytuacja konfliktu pomiędzy większościowym a mniejszościowym wspólnikiem, w szczególności gdy większościowy wspólnik w bezpośredni lub pośredni sposób kontroluje zarząd spółki.

Typową strategią większościowego wspólnika, w sytuacji konfliktu ze wspólnikiem mniejszościowym jest próba marginalizacji wspólnika mniejszościowej lub próba sprawienia, że uczestnictwo w spółce będzie dla wspólnika mniejszościowego dolegliwe finansowo. Najczęściej wykorzystywanym instrumentem jest w takim przypadku podjęcie uchwał o podwyższeniu kapitału zakładowego spółki oraz uchwał o dopłatach. Wspólnik mniejszościowy w takiej sytuacji skorzysta zapewne ze standardowej instytucji służącej do zwalczania tego typu działań czyli zaskarży tego typu uchwały. Co jednakże jeżeli spółka podejmować będzie takie uchwały w sposób cykliczny?

Orzecznictwo uznaje, że powództwa o stwierdzenie nieważności lub uchylenie uchwał zgromadzeń spółek nie stanowią efektywnego mechanizmu przeciwko wrogiej wspólnikom mniejszościowym polityce prowadzonej przez wspólnika większościowego. W takim przypadku wartym rozważenia przez wspólnika mniejszościowego środkiem ochrony jest właśnie powództwo o rozwiązanie spółki bazujące na przesłance ważnych przyczyn wywołanych stosunkami spółki.

Nie każdy konflikt wspólników będzie oczywiście wypełniał przesłankę ważnych powodów wywołanych stosunkami spółki. Konflikt pomiędzy wspólnikami musi być istotny i trwały, wpływać na funkcjonowanie spółki, stosunki spółki bądź uprawnienia wspólników. Mając na uwadze wymienione  cechy konfliktu pomiędzy wspólnikiem większościowym a mniejszościowym można wskazać na następujące przykłady, które w mojej ocenie, uzasadniałyby rozwiązanie spółki.

Pierwszym rodzajem konfliktu uzasadniającego rozwiązanie spółki będzie taki spór pomiędzy wspólnikiem większościowym a mniejszościowym, który spowoduje powstanie pata decyzyjnego. Przykładowo, jeżeli w spółce określona została taka większość kwalifikowana, że bez głosów wspólnika mniejszościowego nie zostaną podjęte uchwały o powołaniu członków organów, podczas gdy osobom pełniącym te funkcje wygasł już mandat, przez co spółka nie będzie mogła działać.

Drugim rodzajem konfliktu, będzie taki spór, w którym wspólnik większościowy będzie de facto kierował działaniami zarządu, w taki sposób, że będzie to wyrządzać szkodę spółce. W szczególności dotyczy to sytuacji, gdy wspólnik większościowy uzyskuje korzyści ze spółki (materialne i niematerialne) ze szkodą dla spółki i wspólnika mniejszościowego. Przykładem takiego działania może być w szczególności faktyczne kierowanie przez wspólnika większościowego działaniami zarządu spółki, w taki sposób aby powodować spór na linii spółka, a wspólnik mniejszościowy.

Można jednak wskazać na znacznie mniej wyrazisty przypadek konfliktu wspólnika większościowego z mniejszościowym, który uzasadniać będzie rozwiązanie spółki. Uzasadniać rozwiązanie będzie również przypadek, w którym wspólnik większościowy doprowadzi do zmiany sposobu funkcjonowania spółki, który to nowy sposób funkcjonowania będzie dodatkowo szkodził i spółce i temu wspólnikowi.

Reasumując można wskazać, że z pewnością nie każdy konflikt wspólnika większościowego i mniejszościowego uzasadniać będzie rozwiązanie spółki przez sąd. Biorąc pod uwagę wyżej zaprezentowane przykłady można postawić tezę, że z pewnością nadużywanie uprawnień wspólnika większościowego, w sytuacji konfliktu ze wspólnikiem mniejszościowym, kreuje dla spółki ryzyko jej rozwiązania przez sąd.

Problematyka udziału obowiązanego w sprawach o zabezpieczenie roszczeń niepieniężnych

Postępowanie zabezpieczające jest często wykorzystywanym w praktyce środkiem uzyskania tymczasowej ochrony prawnej.  Każdy kto zamierza skorzystać z tej instytucji prawnej, powinien mieć jednak na względzie, że postępowanie to nie w każdym przypadku przebiega według tych samych zasad. Z pozoru drobne różnice mogą mieć ogromne znaczenie dla przyszłego postępowania merytorycznego i możliwości osiągnięcia pożądanych rezultatów. Jedną z tych pozornie nieistotnych kwestii jest problematyka doręczeń postanowień zapadłych w postępowaniu zabezpieczającym stronie przeciwnej – obowiązanemu.

Kodeks postępowania cywilnego rozróżnia dwa rodzaje postępowania zabezpieczającego, w zależności od rodzaju roszczenia podlegającego ochronie. Pierwszym rodzajem tego postępowania jest postępowanie dążące do zabezpieczenia roszczeń pieniężnych, drugim postępowanie w celu zabezpieczenia roszczeń niepieniężnych.

Oba rodzaje postępowania zabezpieczającego różnią się w pewnym zakresie, co wynika z potrzeby dostosowania ich do specyfiki roszczeń podlegających ochronie. Wskazane odmienności dotyczą między innymi doręczeń postanowień w przedmiocie udzielenia bądź odmowy udzielenia zabezpieczenia. Negatywne dla uprawnionego postanowienie rozstrzygające o zabezpieczeniu roszczeń pieniężnych nie podlega doręczeniu obowiązanemu – podmiotowi, przeciwko któremu skierowane jest zabezpieczenie. Zażalenie uprawnionego oraz negatywne postanowienie tego zażalenia również nie zostaną doręczone obowiązanemu. Całe postępowanie będzie toczyć się bez wiedzy obowiązanego, co ma zapobiec podjęciu przez niego działań zmierzających do uniemożliwienia późniejszego wykonania orzeczenia merytorycznego, kończącego daną sprawę cywilną.

Rzecz ma się zgoła odmiennie w przypadku  zabezpieczenia roszczeń niepieniężnych – w tym przypadku obowiązany otrzyma zarówno negatywne postanowienie w przedmiocie zabezpieczenia jak i odpis ewentualnego zażalenia. Może zatem w pełni uczestniczyć w postępowaniu zabezpieczającym. Co jednak ważniejsze z praktycznego punktu widzenia, poweźmie on wiedzę o działaniach uprawnionego.

Powyższe może mieć dla uprawnionego poważne konsekwencje. Uprawniony nie tylko traci element zaskoczenia, tak istotny przy podjęciu koniecznych działań sądowych, ale wywoła on konsekwencje wręcz odwrotne do zamierzonych, czyli zaalarmuje obowiązanego. Jest przy tym oczywistym, że racjonalny obowiązany, mając informacje o zbliżającym się postępowaniu i ryzyku przymusowej realizacji świadczenia, podejmie wszelkie kroki, aby jak najlepiej przygotować się do obrony. Co jednak zdecydowanie ważniejsze, obowiązany może również zdecydowanie wcześniej podjąć  starania, by praktycznie uniemożliwić wykonanie przyszłego orzeczenia merytorycznego.

Sprawę dodatkowo komplikuje fakt, że sądy nie wypracowały w tym zakresie jednolitej praktyki. Część sądów nie dopuszcza bowiem udziału obowiązanego w postępowaniu zabezpieczającym. Przeważa jednak wykładnia zapewniająca udział obowiązanego w tym postępowaniu.

Wskazana różnica w przedmiocie doręczeń w postępowaniu zabezpieczającym roszczeń pieniężnych i niepieniężnych może mieć bardzo istotne znaczenie praktyczne i należy mieć ją na względzie przy składaniu wniosku o zabezpieczenie roszczenia. W obecnym stanie prawnym uprawniony musi podjąć ryzykowną decyzję – czy w ogóle składać wniosek o udzielenie zabezpieczenia roszczeń niepieniężnych przed wniesieniem pozwu lub wniosku w postępowaniu nieprocesowym.

Najbardziej praktycznym i korzystnym rozwiązaniem dla podmiotu poszukującego ochrony swoich praw w postępowaniu cywilnym w kontekście powyższych uwag wydaje się złożenie wniosku o udzielenie zabezpieczenia razem z pozwem lub wnioskiem w postępowaniu nieprocesowym.

W tym przypadku sąd powszechny rozpocznie rozpoznanie wniosku o udzielenie zabezpieczenia „równolegle” do rozpoznania sprawy merytorycznej. Nawet w przypadku negatywnego rozpoznania wniosku  udzielenie zabezpieczenia uprawniony nie ucierpi z powodu daleko idących następstw związanych z doręczeniem postanowienia obowiązanemu. Tym samym uprawniony zyskuje szansę uzyskania tymczasowej ochrony prawnej – zabezpieczenia – nie podejmując właściwie żadnego ryzyka.

Utwór a program komputerowy

Dlaczego – bez stosowanej umowy – oglądając film na komputerze nie łamiemy prawa autorskiego, a łamiemy je, chociażby tylko uruchamiając program komputerowy.

Nie milkną komentarze dotyczące masowo rozsyłanych wezwań do zapłaty, dotyczących nielegalnego rozpowszechniania utworów audiowizualnych w Internecie. W wysyłce wspomnianych wezwań specjalizuje się jedna z warszawskich kancelarii, a ich adresatami są internauci, którzy pobrali nielegalnie filmy. Abstrahując od zagadnień związanych ze sposobem pozyskania danych internautów oraz zasadnością roszczeń formułowanych w ten sposób, warto przyjrzeć się podstawie zaistniałego sporu – a więc określeniu, kiedy mamy do czynienia z naruszeniem praw autorskich w przypadku zwykłego korzystania z utworów za pomocą komputera, a kiedy takie naruszenia w ogóle nie wchodzą w grę.

Nie zawsze bowiem pobranie utworu i korzystanie z niego bez zgody podmiotu praw autorskich, będzie uzasadniało podnoszenie jakichkolwiek roszczeń. Z drugiej strony – korzystający z utworów tylko w celach prywatnych nie mogą powołać się na tzw. dozwolony użytek w odniesieniu do wszystkich kategorii utworów – a przede wszystkim w odniesieniu do programów komputerowych.

Pierwszym koniecznym do poruszenia w tym kontekście tematem jest sama treść praw autorskich, tzn. określenie, co jest właściwie zakazane w związku z istnieniem tych praw. Odpowiedź na tak postawione pytanie znajduje się w art. 17 ustawy o prawie autorskim: „twórcy przysługuje wyłączne prawo do korzystania z utworu i rozporządzania nim na wszystkich polach eksploatacji oraz do wynagrodzenia za korzystanie z utworu”. Skoro więc „korzystanie z utworu” jest zastrzeżone tylko dla twórcy, zakres przyznanego mu monopolu może zdawać się nadzwyczaj szeroki. Otóż nie. Nie można korzystania z utworu utożsamiać z jego używaniem, czy zapoznawaniem się z nim. „Korzystanie” ma w tym przypadku znaczenie ekonomiczne – następuje bowiem „na wszystkich polach eksploatacji”. Pojęcie „pól eksploatacji” nie jest w ustawie definiowane, podawane są jednak ich przykłady: utrwalanie, zwielokrotnianie, rozpowszechnianie. Nie można więc twierdzić, że samo zapoznanie się z utworem (np. obejrzenie filmu, przeczytanie książki) ma znaczenie ze względu na istnienie praw autorskich. Kupując np. książkę w księgarni, nie uzyskujemy żadnej licencji na jej przeczytanie – gdyż jest ona zwyczajnie zbędna. Podobnie będzie z zakupem płyty z muzyką czy biletu do kina. Zapoznanie się z utworem nigdy więc nie będzie oznaczać naruszenia praw autorskich.

Sprawa komplikuje się w przypadku korzystania z wersji cyfrowych utworów. Zapisanie utworu na dysku twardym komputera oznacza bowiem zwielokrotnienie utworu. Nawet zresztą bez utrwalenia kopii utworu na dysku twardym, jego wyświetlenie czy odtworzenie zawsze łączy się z koniecznością czasowego, fizycznego zwielokrotnienia w pamięci operacyjnej komputera. Tutaj ustawodawca czyni jednak dwa wyjątki, „legalizujące” takie zwielokrotnianie.

Po pierwsze, dozwolone jest takie zwielokrotnienie, które jest normalnym i koniecznym technicznym elementem zapoznania się z „cyfrowym” utworem i nie ma samodzielnego ekonomicznego znaczenia – jeżeli ma na celu wyłącznie umożliwienie: przekazu utworu w systemie teleinformatycznym lub zgodnego z prawem korzystania z utworu. Wyjątek ten pozwala na incydentalne zwielokrotnienia, które zawsze odbywają się np. podczas przeglądania Internetu lub odtworzenia muzyki czy filmu na komputerze.

Drugi wyjątek ma charakter bardziej generalny – mowa tu o tzw. dozwolonym użytku osobistym. Dozwolone jest bowiem korzystanie z utworu (a więc również jego zwielokrotnianie) w celach prywatnych – a więc nie obejmuje czerpania jakichkolwiek dochodów z utworu oraz udostępniania go osobom spoza kręgu osobistego korzystającego – tzn. przyjaciół, najbliższej rodziny.

W związku z powyższym, dopuszczalne jest zapoznawanie się z utworem za pomocą komputera, bez względu na to, iż dochodzi w ten sposób do jego zwielokrotnienia w pamięci operacyjnej komputera. Dlatego, jeżeli pozyskujemy utwór z legalnego źródła (a więc np. w ramach użytku osobistego – od osób z kręgu osobistego), możemy go używać bez obaw, iż używanie go za pomocą komputera będzie (ze względu na techniczne uwarunkowania) wkroczeniem w prawa autorskie. Ta sama podstawa pozwala zresztą na wykonywanie kopii utworów nie tylko w środowisku cyfrowym, ale także „analogowym”.

Uwagi powyższe dotyczą wszystkich utworów, z jednym, istotnym wyjątkiem – programów komputerowych. Z tym rodzajem utworów wiążą się bowiem pewne specyficzne reguły. Tak samo jak w przypadku każdego innego utworu, sama czynność używania programu komputerowego, zapoznawania się z nim, nie jest – teoretycznie – objęta zakazem wynikającym z prawa autorskiego. Teoretyczna zasada traci jednak na znaczeniu w zderzeniu z praktyką. Programu komputerowego można bowiem używać wyłącznie za pomocą komputera. Ze względu na wspomnianą wyżej konieczność zwielokrotnienia przez komputer każdej przetwarzanej treści w pamięci operacyjnej, użycie programu komputerowego przez zwykłego użytkownika zawsze wiąże się więc z jego zwielokrotnieniem. Przypadki, w których dochodzi do zaznajomienia się z programem bez konieczności jego zwielokrotnienia, ograniczone są właściwie do odczytania kodu źródłowego przez programistę. Dlatego też należy skonstatować, iż uruchomienie programu komputerowego zawsze stanowi – ze względu na uwarunkowania techniczne – zwielokrotnienie utworu, co oznacza wkroczenie w monopol autorski, na który wymagana będzie zgoda podmiotu praw autorskich.

Inaczej jednak niż w przypadku innych utworów, programów komputerowych nie dotyczą wyjątki pozwalające na incydentalne zwielokrotnienia będące elementem procesu technologicznego oraz na korzystanie z utworów w zakresie własnego użytku osobistego. Ustawodawca z tych wyjątków zrezygnował, świadomie rozszerzając zakres ochrony programów komputerowych, poprzez uzależnienie każdego użycia program komputerowego od podsiadania zgody podmiotu praw autorskich. Obojętne jest więc, czy korzystamy z programu komputerowego do własnego, prywatnego użytku, czy jest on przez nas używany w celach zawodowych czy gospodarczych, oraz czy dokonywane w komputerze zwielokrotnienie ma jakieś ekonomiczne znaczenie – zawsze konieczne jest zawarcie odpowiedniej umowy. Bez niej jesteśmy narażeni na roszczenia podmiotu praw autorskich. W przypadku programów komputerowych istnieje więc wyraźny wyłom od tradycyjnej ochrony praw autorskich, istotnie zwiększający w tym zakresie rygoryzm prawa autorskiego.

Konstatując – samo zapoznanie się z „klasycznym” utworem – jak np. obejrzenie filmu, przesłuchanie muzyki czy przeczytanie książki – nie wiąże się z naruszeniem jakichkolwiek praw autorskich. W przypadku utworów innych niż programy komputerowe dozwolone jest nawet posiadanie kopii rozpowszechnionych utworów i ich zwielokrotnianie w celach osobistych. O ile nie udowodniono nam udostępniania utworu innym osobom (co ma miejsce np. w przypadku pobierania treści w sieciach P2P, gdzie wraz z pobieraniem udostępniamy już pobraną treść) lub wykorzystywania go w celach komercyjnych, nie będzie zasadne kierowanie do nas roszczeń. Taka też jest powszechna świadomość internautów korzystających z utworów w sieci. Co jednak nie zawsze jest podkreślane, owe „przywileje” nie są w żadnym razie aktualne w przypadku programów komputerowych. Samo tylko uruchomienie gry komputerowej, edytora tekstu, przeglądarki internetowej, odtwarzacza multimediów etc. zawsze wymaga więc posiadania odpowiedniej zgody podmiotu praw autorskich.

Roszczenie posesoryjne – szybka ochrona

Gdy nasze posiadanie rzeczy zostało naruszone, możemy wystąpić do sądu z powództwem posesoryjnym, na podstawie art. 344 k.c. Treść roszczenia obejmuje żądanie przywrócenia stanu poprzedniego i zaniechania naruszeń. Legitymacja czynna do wystąpienia z powództwem przysługuje aktualnemu posiadaczowi. Co istotne możliwość wystąpienia z powództwem posesoryjnym ma zarówno posiadacz samoistny, jak i posiadacz zależny. Możliwości tej nie determinuje także dobra lub zła wiara posiadacza. Legitymowanym biernie jest ten, kto samowolnie naruszył posiadanie, jak również ten na czyją korzyść naruszenie nastąpiło. Zwracając uwagę na ogólne brzmienie art. 344 k.c. należy wskazać, że z roszczeniem można wystąpić także przeciwko właścicielowi rzeczy, jeśli tylko samowolnie naruszy on nasze posiadanie. Przez wspomniane naruszenie rozumieć należy dwie sytuacje: zarówno zakłócenie posiadania rzeczy, jak i pozbawienie jej posiadania.

Niewątpliwą zaletą  postępowania posesoryjnego, w porównaniu do powództwa negatoryjnego, bądź windykacyjnego jest jego szybkość. Zgodnie bowiem z art. 478 k.p.c. sąd nie rozpoznaje samego prawa (a więc do kogo tak naprawdę rzecz należy), ani też dobrej wiary pozwanego, a jedynie ostatni stan posiadania. W konsekwencji, nie trzeba udowadniać przed sądem, że przysługuje nam tytuł prawny do rzeczy, czas trwania procesu ulega skróceniu i umożliwia szybsze uzyskanie ochrony, a co za tym idzie odzyskanie posiadania. Co należy zatem wykazać występując z powództwem posesoryjnym do sądu? Przede wszystkim ostatni stan posiadania, a więc to, że rzecz przed naruszeniem pozostawała w naszym posiadaniu oraz fakt samowolnego naruszenia. Zgodnie z art. 342 k.c. nie wolno samowolnie naruszać posiadania, chociażby posiadacz był w złej wierze. Zakaz w wymienionym przepisie został sformułowany w taki sposób, że dotyczy każdego, nawet osoby, która posiada tytuł prawny do rzeczy.

Za możliwością udzielenia powodowi szybkiej ochrony przemawia także to, że sąd, na podstawie art. 333 § 2 k.p.c. może nadać wyrokowi uwzględniającemu roszczenie posesoryjne rygor natychmiastowej wykonalności.

Osoba, przeciwko której zostało skierowane roszczenie posesoryjne może bronić się przedstawiając prawomocne orzeczenie sądowe lub innego organu państwowego powołanego do rozpoznawania spraw tego rodzaju. Z treści przedstawionego przez pozwanego orzeczenia musi wynikać, że stan posiadania powstały wskutek naruszenia jest zgodny z prawem. Podkreślenia wymaga tutaj aspekt czasowy – wspomniane orzeczenie musi zostać bowiem wydane po dokonaniu naruszenia posiadania.

Roszczenie o ochronę wygaśnie jeśli nie będzie dochodzone przez rok od chwili naruszenia. Warto zaznaczyć, że termin ten płynie niezależnie od wiedzy osoby uprawnionej o fakcie naruszenia. Podany termin nie jest terminem przedawnienia.

Wystąpienie z powództwem posesoryjnym do sądu, zgodnie z art. 27 pkt 7 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych wiąże się z koniecznością uiszczenia opłaty od pozwu w wysokości 200 zł.

W razie wydania korzystnego wyroku na podstawie uwzględnienia roszczenia posesoryjnego, zgodnie z art. 345 k.c. posiadanie przywrócone uważa się za nieprzerwane. Warto także wskazać, że roszczenie posesoryjne nie przysługuje w stosunkach pomiędzy współposiadaczami tej samej rzeczy, gdy nie można ustalić zakresu współposiadania.

Umowa na budowę, wdrożenie i utrzymanie systemu

Zespół kancelarii zapewnił Klientowi wsparcie prawne w zakresie opracowania projektu a następnie negocjacji umowy, której przedmiotem jest budowa, wdrożenie i utrzymanie elektronicznego systemu wspierającego funkcjonowanie urządzeń biurowych oraz dzierżawa i serwis tych urządzeń. System oparty jest m.in. o oprogramowanie zagranicznych podmiotów trzecich.

Konferencja „Diagnoza arbitrażu. Funkcjonowanie prawa o arbitrażu i kierunki postulowanych zmian.”

Mec. Włodzimierz Głowacki wziął udział w konferencji „Diagnoza arbitrażu. Funkcjonowanie prawa o arbitrażu i kierunki postulowanych zmian.”, organizowanej przez Sąd Arbitrażowy przy Konfederacji Lewiatan, która odbyła się w dniach 18-19 września 2014 r. w Warszawie. Mecenas Głowacki uczestniczył w pracach I grupy roboczej, która podjęła się przeprowadzenia gruntownej analizy zagadnień związanych z kwestiami zapisu na sąd polubowny, zdatności arbitrażowej oraz składu sądu polubownego.